czwartek, 31 grudnia 2015

#52

Poszło. Jestem już pełnoletnią osóbką. Przede mną nowy etap życia, nowe doświadczenia, nowe granice. 
Swoje 18- ste urodziny rozpoczęłam w gronie najbliższych. Najpierw rodzina, a przedwczoraj przyjaciele. 
Nie mam na co narzekać póki co. Imprezy, prezenty bardzo mnie ucieszyły. 

Wielkimi krokami zbliża się nowy rok - 2016. Rok totalnie nowych rzeczy. Rozpoczynam go studniówką, a później mam nadzieję, że udanymi feriami. W dalszym ciągu czekają mnie wspaniałe koncerty, a później już nie tak wspaniała matura i oficjalne zakończenie edukacji szkolnej. 
Wciąż nie mam pomysłu na siebie, na swoją przyszłość. Nie wiem, czy wybiorę się na studia, czy znajdę pracę. Te sprawy ciągle zaprzątają mi myśli. Chociaż wiem, że jeszcze jakiś czas mi pozostał na decyzje. 

Króciutko podsumowując ten rok - był on przeciętny. Początek może nie był łatwy. Miałam dużo wzlotów, ale także i upadków. Pociesza mnie fakt wielu wspaniałych sytuacji, nowych doświadczeń, znajomości. Moim tegorocznym największym osiągnięciem z pewnością było zdanie prawa jazdy. 
Niestety drobne marzenia się nie ziściły, ale mam nadzieję, że teraz uda mi się je spełnić. Czego najbardziej pragnę na nowy rok? Szczęścia. To ono powoduje, że każdy dzień jest lepszy, że chce się żyć. Wiele czynników się na nie składa, ale nawet najdrobniejsza rzecz może spowodować uśmiech na twarzy. Idąc dalej, pragnę zrealizować wszystkie swoje cele i plany. Chcę odkryć nowe miejsca, pasje. Szczerze mówiąc, niczego więcej już nie pragnę. Najważniejszą rzecz napisałam, a gdy ona się pojawia to nic więcej nie potrzeba. I tego właśnie wam życzę na nowy rok: SZCZĘŚCIA. 



ten przerażający uśmiech









 


wtorek, 22 grudnia 2015

Powrót

Wracam, po 2 miesiącach, ale wracam :) 
Tak więc, nadszedł świąteczny czas. Dzisiaj odbyła się ostatnia moja szkolna wigilia w życiu. Teraz czekam niecierpliwie na moje urodziny, które już za 3 dni. Dziwne uczucie, bo zdaję sobie sprawę, że moje dzieciństwo przeminęło i zaraz rozpocznę kolejny etap - dorosłe życie. 
Choinka i ozdoby jeszcze nie zagościły w moim domu, ale mam nadzieję, że dziś, albo ostatecznie jutro się pojawią. Może dzięki temu poczuję ten magiczny czas. 
Były wzloty i upadki przez te dwa miechy, ale w ostatnim czasie, czyli mogę uznać, że od 30 listopada, wszystko układa mi się cudownie, więc jest się z czego cieszyć. 






łzy w oczach od śmiechu, wigilijnie

Olcia i telefon - nierozłączni


Drineczki