sobota, 30 maja 2015

#37

18 ognisko na pewno było udane, świetnie się bawiłam. W sobotę nie miałam żadnej chęci, czego skutkiem było nie wyrobienie się na czas i przybycie na styk na ślub. Na weselu myślałam, że będzie gorzej, ale mogę powiedzieć, że dobrze się bawiłam ( na pewno dużo wypiłam ). Mogłam pogadać z kuzynami, których nie widziałam ponad 2 lata. Porobiłam parę zdjęć, a z racji tego, że to było nad jeziorem, gdy weszłam na pomost by zrobić zdjęcia, osłona przeciwsłoneczna do obiektywu odczepiła mi się i takim ładnym sposobem poturlała mi się do wody, a że do lekkiej nie należała to od razu zatonęła. Szkoda, że głębokość nie pozwoliła na wyciągnięcie jej i teraz czeka mnie dodatkowy koszt zakupu nowej... muszę oszczędzać, choć to nie jest proste, gdy teraz ciągle wydaje na prezenty. No ale wspólne rodzinne śniadanie pod wiatą z widokiem na jezioro z pewnością zapamiętam! 
Szkoda tylko, że happysad grał w tym samym czasie... tak smutno mi się robi jak słyszę jak inni świetnie się bawili na tym koncercie :<
Poniedziałek zrobiłam sobie dniem od wolnym, myślałam że dam radę ogarnąć zdjęcia, coś tutaj napisać i przeczytać nową lekturę, ale nie udało się zrealizować nic oprócz odrobienia lekcji. We wtorek nie udało mi się wstać do szkoły na czas. W środę miałam bierzmowanie i cieszę się, że mam już to za sobą i teraz jestem wolna od wszelkich spotkań czy obowiązkowych mszy. Ostatnie dni w szkole były totalną męczarnią, nienawidzę siedzieć do 15. Dobrze, że liga światowa się zaczęła, bo brakowało mi tych emocjonujących meczy Polski :) Jeszcze w piątek po południu byłam na zakupach (jakiś prowiant na wycieczkę) strasznie mnie wykończyły.
Od wesele nie dbam o siebie i jadam co tylko ze chcę i wielkich ilościach. Wiem, że w dłuższym czasie odbije się to na moim wyglądzie, ale dopiero po wycieczce zobaczę co się da zrobić. Taki tygodniowy cheat meal! :D

Jutro wrzucę zdjęcia z poprzedniego weekendu



 





























1 komentarz: